My, Kiepscy

W ostatnich latach polska produkcja telewizyjna zajęta jest głównie przenoszeniem na rynek lokalny formatów wytworzonych w centrach globalnego przemysłu kulturalnego. Jedną z niewielu prawdziwie oryginalnych produkcji jest serial „Świat według Kiepskich”, nadawany na antenie telewizji Polsat od 1999 roku. Twórcom serialu udało się wykorzystać standardowe gatunkowe konwencje sitcomu dla opisania naszego własnego, peryferyjnego doświadczenia. W „Kiepskich” swój wyraz znalazła ta Polska, której na co dzień nie widać w telewizji, którą nie interesują się wykupujący czas antenowy reklamodawcy, a w której my wszyscy – czy nam się to podoba, czy nie – jesteśmy głęboko zanurzeni, tym bardziej, im bardziej to wypieramy.
Czytaj dalej »

Nastolatki, wyjdźcie z szafy czyli dojrzewanie på dansk

Dojrzewanie jest wiekiem trudnym – ten truizm, powtarzany od zarania dziejów i przez wiele ust nie doczekał się jednak w polskiej praktyce wychowawczej należnej reakcji. Wręcz odwrotnie, porzucenie systemu późnej selekcji, w którym uczniowie pozostawali dłużej pod okiem tych samych nauczycieli, w znanych murach na rzecz systemu zakładającego wprowadzenie gimnazjum ujawniło słabość polskiej edukacji, której integralnym elementem jest przecież wychowanie. Brak mi kompetencji pedagogicznych, by zdiagnozować wnikliwie sytuację, intuicja podpowiada mi jednak, że kategoria wiekowa „młodszych nastolatków” nie spotyka się w Polsce z należytym zrozumieniem i uwagą.
Czytaj dalej »

Film Pamięci Narodowej

Najnowsze kino polskie w dyskursie polityki historycznej

Dokonujący się po opanowaniu polskiej sceny politycznej przez dwie partie konserwatywne – Prawo i Sprawiedliwość oraz Platformę Obywatelską – zwrot państwa ku polityce historycznej przyniósł wzmożone zainteresowanie władz filmami traktującymi o dwudziestowiecznej historii Polski. Kinematografia polska od kilku lat staje się w mniejszym lub większym stopniu instrumentem pewnych praktyk społecznych, mających pomóc dominującemu obozowi prawicy w osiągnięciu określonych celów. W debacie nad kondycją polskiego filmu, która przetoczyła się przez łamy „Tygodnika Powszechnego” w roku 2006, Tadeusz Sobolewski wyraził swoje obawy związane z „koniunkturą historyczną”: „Młody reżyser, który w swoim debiucie dwa lata temu uderzał w ton kontestatorski, pokazując bunt młodego pracownika korporacji pomiatanego przez menadżera, dziś ogłasza, że chciałby robić film o Powstaniu Warszawskim, żeby szukać korzeni naszej tożsamości. To już czwarty lub piąty reżyser, od którego się to słyszy, niezależnie od laureatów specjalnego konkursu PISF”. Warto przyjrzeć się temu zjawisku w szerokim kontekście społeczno-kulturowym – nie tylko samym powstającym w ramach historycznej koniunktury filmom, ale również inicjującym takie produkcje instytucjom, publiczności przez nie projektowanej oraz sposobowi, w jaki teksty te funkcjonują w dyskursach publicznej debaty.
Czytaj dalej »

„Top Model” przed KRRiT

Po zakończeniu pierwszej edycji programu „Top Model” przesłaliśmy do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji skargę na treści w nim zawarte. Poniżej przedstawiamy naszą krótką korespondencję z KRRiT.

Skarga Agnieszki Mrozik i Piotra Szumlewicza do Biura Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z dnia 20.12.2010 dotycząca programu „Top Model” nadawanego w stacji telewizyjnej TVN

Przedstawiamy skargę odnośnie cyklu programów „Top Model: Zostań modelką” emitowanego w kanale TVN w okresie 8 września – 1 grudnia 2010 roku. W naszej opinii program naruszył elementarne standardy dziennikarskie i pojawiły się w nim treści, które nie powinny być emitowane w ogólnodostępnej stacji telewizyjnej.
Czytaj dalej »

Serialowa „polityka rodzinna”

Kochamy polskie seriale – to nie tylko nazwa popularnego kilka lat temu teleturnieju sprawdzającego wiedzę Polaków o rodzimych serialowych produkcjach, ale też społeczny fakt, potwierdzony przez wyniki oglądalności. Ranking przygotowany przez Nielsen Audience Measurement dla portalu Wirtualnemedia.pl pokazuje, że wśród 30 najpopularniejszych seriali wyświetlanych w polskiej telewizji w 2010 roku aż 24 było rodzimej produkcji, a pierwszy zagraniczny serial znalazł się dopiero na 14 pozycji.

Na pytanie, co takiego oferują widzom polskie seriale, że tak wielu z nich zasiada przed telewizorami, by śledzić losy ulubionych bohaterów, odpowiedź jest prosta: wytchnienie od codzienności, a zarazem – mimo wszystko – jej dość wierny obraz. Dostarczając odbiorcom łatwo dostępnej rozrywki, gwarantując im przyjemność niewymagającą wielkiego intelektualnego wysiłku, seriale prowadzą jednak również określoną politykę dotyczącą różnych wymiarów naszego życia. Szczególnie często na serialowy „celownik” trafia w Polsce rodzina.
Czytaj dalej »

DZIKA BANDA RAF? (krytyczna recencja „dokumentu” TVN)

„Z naszego filmu wynika, że RAF był jedynie grupą psychopatów (…)”
dziennikarz TVN Witold Gadowski (na swoim blogu)

Dlaczego dzika? Dlaczego banda? No właśnie, czy TVN jest w stanie nakręcić rzetelny i uczciwy dokument o Frakcji Czerwonej Armii? Sam jego tabloidalny tytuł: „Dzika banda RAF”, nastawiony na wzbudzenie taniej sensacji i przyciągnięcie mało wymagającego widza (sygnalizujący jak niewiele wymagają od siebie sami jego autorzy), już na wstępie pozbawia, co do tego wszelkich złudzeń. Słusznie pozwala to przypuszczać, że tvn-owscy specjaliści od „śledztw dziennikarskich” podsuną nam gotowe i jednoznaczne oceny, powierzchownie prześlizgując po najgłośniejszych wydarzeniach tamtego okresu, bez zagłebiania w jakiekolwiek niuanse i szerszy kontekst historyczny.

Padające w trakcie filmu deklaracje o przeprowadzeniu „drobiazgowego śledztwa”, brzmią jak kiepski żart i pobożne życzenia dwójki dziennikarzy, którzy od początku prezentują fakty, dobierając je pod uprzednio przyjęte założenie, że (jak głosi zwiastun filmu) RAF to „krwawi najemnicy STASI”, manipulowani przez „potężniejsze od siebie siły”. Dlaczego tak? Ponieważ tylko w ten sposób można było połączyć temat Frakcji z polskim wątkiem jej historii, nienaturalnie wyolbrzymiając kwestię powiązań wschodnioniemieckich tajnych służb i zachodnioniemieckich partyzantów.
Czytaj dalej »

Jak przemysł kulturowy niszczy jednostkę

Techniki hiperindustrialnego kapitalizmu rozwinęły się aż do punktu, w którym dzień w dzień miliony osób jednocześnie podłączają się do tych samych programów w telewizji, radiu lub konsolach do gier. Ta metodycznie umasowiona konsumpcja kultury ma swoje konsekwencje w sferze pragnienia i świadomości. Rozwiewa się dziś iluzja triumfu jednostki, podczas gdy coraz wyraźniej rysują się zagrożenia dla intelektualnych, afektywnych i estetycznych zdolności człowieka.
Czytaj dalej »

Recenzja filmu: Geneza Planety Małp

W mainstreamowych burżuazyjnych mediach prawdziwe sprzeczności społeczne przedstawiane są za pomocą alegorii. Tak też jest w wypadku Genezy Planety Małp (Rupert Wyatt, 2011). W tym pełnym komputerowych efektów filmie, szympans o imieniu Cezar rodzi się ze zwiększonymi możliwościami umysłowymi. Cezar w końcu dostrzega, że egzystencja jego i innych naczelnych opiera się na ich ucisku przez ludzi i wszczyna walkę o wolność.
Czytaj dalej »

Oskarżam!

W jaki sposób kino może mówić o kryzysie ekonomicznym? Jak może przedstawić skomplikowane procesy gospodarcze, które do niego doprowadziły, pokazać wiążące się z nim polityczne problemy i stawki? Czy może być narzędziem wyrafinowanej polityczno-ekonomicznej publicystyki, zdolnej krytycznie opisać płynny turbokapitalizm opierający się na alchemii instrumentów pochodnych, kreatywnej księgowości i przepływach pieniędzy przez labirynty instytucji systemu bankowego?

Na pewno na ekranie łatwo jest pokazać gniew ludzi dotkniętych przez ostatni kryzys: rozpacz rodzin eksmitowanych z domów, desperację bezrobotnych, od miesięcy niemogących znaleźć żadnego płatnego zajęcia, czy upodlenie pracowników zmuszonych do przyjmowania pracy w warunkach, na które jeszcze kilka lat wcześniej nawet do głowy nie przyszłoby im się zgodzić. Trudniej pokazać jest generujący te wszystkie zjawiska mechanizm, obieg pieniądza w światowym systemie gospodarczym, sieć złożonych, skomplikowanych połączeń, jakie tworzy.
Czytaj dalej »

Film socjalizm – socjalizm filmowy

Le sourire du spectre

Od premiery Do utraty tchu, debiutu Godarda otwierającego w kinie Nową Falę minęło ponad pół wieku. Nowa Fala od dawna traktowana jest przez historyków jako zamknięty rozdział, idealny przedmiot dla monografii nadającej się co najmniej na rozprawę habilitacyjną.

Kolejni klasycy Nowej Fali posłusznie przechodzą do historii (w ostatnim roku Rohmer i Chabrol). Ale nie Godard, który od Nowej Fali odłączył się najwcześniej, poszedł własną drogą i wbrew pragnieniu historyków kina nie umiera, nie daje się zamknąć w gablocie z napisem „klasyka”, jego kino – choć poniekąd powstaje w muzeum, archiwum kinematografii – broni się przed sprowadzaniem go do muzealnego eksponatu. Jean-Luc Godard ma we współczesnym kinie artystycznym status cokolwiek widmowy, traktowany jest trochę jak ktoś, kto przeżył własną śmierć (nieustanne spory krytyki, kiedy się skończył: po Pogardzie, w ’68, jeszcze wcześniej, lub później), geniusz, którego nikt nie rozumie i boi się mu powiedzieć, że jest nagi; jak pogrążony we własnych rojeniach idiota, którego wszyscy – ze względu na dawne zasługi i osiągnięcia – traktują z pełną delikatności kurtuazją i rewerencją. Sam Godard zdaje sobie zresztą sprawę z tego swojego statusu, wszystkie autoportrety, jakie przedstawia w swoim kinie lat osiemdziesiątych (profesor Blaga w Królu Lir, Książę w Uważaj z prawej) bawią się tym wizerunkiem – jeśli JLG jest widmem, to widmem uśmiechniętym, ironicznym, szyderczym.
Czytaj dalej »

Zrestartować kino

Od początku lat dziewięćdziesiątych stosunki między krytyką filmową i środowiskiem twórców filmowych były raczej napięte. Krytycy często zarzucali polskiemu kinu oderwanie od rzeczywistości, warsztatowe braki, artystyczny konserwatyzm, schematyzm myślowy. Z kolei filmowcy mieli za złe krytykom, że nie towarzyszą uważnie kinu, nie próbują tworzyć warunków do poważnej dyskusji, zamiast tego skupiając się na agresywnych atakach na nielubianych przez siebie artystów. Obie grupy miały dużo racji, przez większą część ostatnich dwóch dekad sytuacja rzeczywiście wyglądała w ten sposób, ze szkodą zarówno dla polskiego kina, jak i krytyki filmowej. Krytyka filmowa powinna być partnerem dla kina. Partnerem niełatwym, a napięcie w jakim koniecznie musi się ona znajdować z polem produkcji artystycznej, powinno wytwarzać twórczy ferment pomagający rodzić się nowatorskim tekstom filmowym, odważnym artystycznie, intelektualnie i politycznie.
Czytaj dalej »

Luiz Inácio Lula da Silva: Miasto Boga

W tym tygodniu obejrzałem w São Paulo przedpremierowy pokaz dobrego filmu: „Miasto Boga” w reżyserii Fernando Meirellesa, na podstawie powieści Paulo Linsa pod tym samym tytułem. Jest to podróż do wnętrza świata wykluczonej młodzieży faweli Rio, a właściwie miejsca zamieszkania biedoty, domów o prostej konstrukcji, zbudowanych przez gubernatora Carlosa Lacerda między 1962 a 1965 rokiem, a dzisiaj domem dla 120 tys. ludzi. Opowieść dokumentuje proces wzrastania skali przemocy na przestrzeni trzech pokoleń.

Tym, co widać na ekranie, jest proste życie, które zostało sprowadzone do poziomu bez horyzontów – innych niż te, które można zobaczyć zza wyciągniętej broni. Celem jest sportretowanie poszczególnych postaci, uchwycenie ich w codziennej, krwawej walce o narkotykowe meliny.
Czytaj dalej »

Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".