Hollywood w epoce globalizacji

Powstanie tak potężnego przemysłu kinematograficznego w Ameryce było możliwe dzięki temu, że hollywoodzcy producenci zawsze potrafili dostosować się do aktualnie dominujących wzorców ekonomicznych: w latach 20. był to fordyzm, później „elastyczna specjalizacja” (flexible specialization). Ale dzisiaj, gdy wyszli naprzeciw wyzwaniom gospodarki globalnej, fabryce snów grozi ruina.

Pierwsze studia filmowe powstawały w Hollywood, na przedmieściach Los Angeles w Kalifornii, około 1914 r. Pionierzy kina opuszczali wschodnie wybrzeże w poszukiwaniu bardziej urozmaiconego krajobrazu i klimatu lepiej nadającego się do kręcenia filmów. Uciekali także przed korporacją Edison, która sprawowała swego rodzaju monopol w tej branży w regionie Nowego Jorku. Większość z tych pionierów to byli żydowscy inwestorzy, którzy stosując zasady małej przedsiębiorczości stworzyli sektor usług skierowanych przede wszystkim do biedoty i imigrantów. O ile bowiem w Europie kino na początku swego istnienia było ciekawostką, później zaś stopniowo stało się dziedziną sztuki, o tyle w USA przemysł filmowy od samego początku nastawiony był na masowego konsumenta. W tym kraju przyjmującym kolejne wielkie fale imigrantów, zamieszkałym przez słabo wykształconą i nie znającą języka społeczność, nieme kino szybko stało się najpopularniejszą formą miejskiej rozrywki.
Czytaj dalej »

Alejandro Gonzalez Iñárritu

Filmowy mural o rozpadzie świata

Alejandro Gonzalez Iñárritu pochodzi z Meksyku, jednego z tych krajów, w których jak w soczewce skupiają się monstrualne sprzeczności i skrajności kapitalizmu – jako systemu światowego, w fazie globalizacji neoliberalnej. Miasto Meksyk, kolosalna stolica kraju, w której Iñárritu przyszedł na świat (w 1963 r.), skupia je w sobie ze szczególną intensywnością i na wyjątkową skalę. Aglomeracja stolicy jest domem ponad 23 mln ludzi – najbogatszego człowieka na świecie (według listy magazynu „Forbes” jest nim Carlos Slim Helu), oraz 4 mln mieszkańców największego megaslumsu na świecie. Garstka beneficjantów neoliberalnego turbokapitalizmu z jednej strony, a z drugiej warunek możliwości tempa, w jakim akumulują oni bogactwo: rosnące rzesze (dziś już 19,6% miejskiej populacji kraju, tj. 14,5 mln ludzi, zamieszkuje slumsy) ofiar reżimu akumulacji opartego na „konsensusie waszyngtońskim”.
Czytaj dalej »

Bollywood i muzułmanie

Rodzina zawsze był w centrum zainteresowania kina, zwłaszcza tego formacji hollywoodzkiej. Gdy mówimy o obrazach rodziny w kinie, nie możemy uciec od ideologii. Z dwóch powodów. Po pierwsze, ze względu na ideologiczny charakter samego medium filmowego, po drugie, ze względu na ideologiczność samego pojęcia „rodziny”.

Kino znajduje się w specjalnej relacji z – by użyć althusseriańskiego terminu – praktyką ideologiczną społeczeństwa. Przypomnijmy, że dla Althussera społeczeństwo jest totalnością złożoną z wielu praktyk: ekonomicznej, teoretycznej, ideologicznej etc. Praktyka ideologiczna jest tą częścią całości społecznej, w której wytwarzają się wyobrażenia jednostek na temat ich własnych stosunków społecznych, rzeczywistości społecznej i ekonomicznej, jaką tworzą. W althusserowskiej wersji marksizmu praktyka ideologiczna jest koniecznym momentem każdej całości społecznej, nie może istnieć społeczeństwo, które byłoby w stanie przekroczyć ideologię (rozumianą jako sposób wytwarzania przez społeczeństwo nienaukowej świadomości o sobie samym)[1]. Teoria filmu zajmująca się relacją kina i ideologii, zwłaszcza teorie francuskie i brytyjskie z przełomu lat 60. i 70., zainspirowane przez filozofię Louisa Althussera, definiowała kino jako maszynę do wytwarzania fałszywych wyobrażeń człowieka o jego własnym społecznym bycie, medium wypływające z idealistycznych ideologii mieszczańskich, będące ich wizualizacją i narzędziem reprodukcji ich hegemonii[2].
Czytaj dalej »

Przychodzi baba do fryzjera, czyli telewizyjne getto kobiet

Nowy sezon czas zacząć – ogłosiły we wrześniu stacje telewizyjne, przystępując do wyścigu o uwagę odbiorców i odbiorczyń. Wyścigu tym bardziej zaciętego, że kryzys gospodarczy wymusza cięcia kosztów na produkcję, oprawę programów i wynagrodzenia pracowników/pracownic. Przetrwają tylko najsilniejsi, co w telewizyjnym żargonie oznacza: najbardziej skandalizujący, krzykliwi, agresywni – bądź przeciwnie: czarujący, wymuskani, landrynkowi, ugrzecznieni. Stacje postawiły na programy znane i lubiane: seriale (królują rodzinne!) oraz reality i talk show (od kilku sezonów Polska wytrwale tańczy i śpiewa – przede wszystkim z gwiazdami, choć co bardziej utalentowanym rodakom wciąż wbija się do głów, że świat show-biznesu stoi przed nimi otworem). W szranki stanęły także telewizje informacyjne – TVN24 oraz TVP Info – które w walce o widzów sięgnęły po sekretną broń: kobiety.
Czytaj dalej »

Eytan Fox i tolerancja jako ideologia… okupacji

Reżyser filmowy Eytan Fox (ur. 1964 w Nowym Jorku) jest jedną z gwiazd liberalnego nurtu współczesnej kultury izraelskiej, jak również wschodzącą gwiazdą międzynarodowej kultury gejowskiej. Warto się przyjrzeć dwóm jego sztandarowym filmom, nie wydanym jeszcze w Polsce, ale cieszącym się już statusem kultowych w światowym obiegu kina o tematyce LGBT. Warto – ze względu na ich poważne ideologiczne implikacje wskazujące szersze problemy współczesnej kultury.
Czytaj dalej »

Pinterlandia w filmie

Niedawno zmarły Harold Pinter znany był głównie z twórczości dramaturgicznej, za którą otrzymał w 2005 roku Literacką Nagrodę Nobla. Miał on jednak także ogromny i trudny do przecenienia wkład w kinematografię. Pinter współpracował jako scenarzysta z wieloma różnymi reżyserami, z których każdy miał swój własny, osobisty styl, program estetyczny, zainteresowania etc. Byli to twórcy tak różni jak Karel Reisz, Volker Schlöndorff czy Joseph Losey. W dodatku pisząc dla kina Pinter na ogół adaptował prozę innych autorów, np. Johna Fowlesa, Margaret Atwood czy Franza Kafki. Na ekran przeniesiono także wiele jego sztuk, od zaadaptowania dla kina dramatu „Dozorca” w 1963 roku zaczyna się zresztą przygoda Pintera z kinem.
Czytaj dalej »

Kino George’a W. Busha

Stosunki między Hollywood, a amerykańską prawicą na powierzchni były zawsze napięte. Od samego początku istnienia przemysłu filmowego był on oskarżany przez konserwatywne kręgi o szerzenie „anyamerykańskich wartości”, demoralizację widowni, a w czasach zimnej wojny o komunistyczne sympatie. Także współcześni neokonserwatyści, intelektualne zaplecze administracji Busha, często oskarżali Hollywood o „lewackość”, „ślepe uleganie politycznej poprawności”, rozbieżność wartości propagowanych przez hollywoodzkie filmy z wartościami jakimi kierują się w życiu „zwykli Amerykanie”. Jeśli jednak przyjrzeć się bliżej amerykańskiemu kinu, to widać dwie rzeczy.
Czytaj dalej »

Ken Loach – realizm, socjalizm

Ken Loach jest bez wątpienia jednym z najważniejszym autorów współczesnego kina, żywym klasykiem, który ciągle tworzy i może jeszcze nie jednym zaskoczyć swoich odbiorców. Od ponad czterdziestu lat Loach konsekwentnie podąża raz obraną przez siebie artystyczną i polityczną ścieżką, tworząc kino społecznie i politycznie zaangażowane, patrzące na świat z socjalistycznej, lewicowej perspektywy. Loach określa samego siebie jako demokratycznego socjalistę. Nigdy nie popierał ustroju „demokracji ludowych”, które uważał za niedemokratyczne, „poststalinowskie” biurokracje. Loach od lat jest członkiem trockistowskiej Socialist Workers Party. W swojej publicznej i artystycznej karierze dał się poznać jako bezkompromisowy krytyk brytyjskiego systemu klasowego, thatcheryzmu, brytyjskiej obecności w Irlandii, czy polityki zagranicznej USA. Loach nie udaje, że jest „bezstronnym”, niezaangażowanym artystą, kino jest dla niego sposobem uprawiania polityki, gdyż nie ma i nie może być „obiektywnego”, nieuwarunkowanego klasowo spojrzenia kamery(1).
Czytaj dalej »

Życie niewyreżyserowane

Siergiej Eisenstein, twórca klasycznych obrazów filmowych „Pancernik Patiomkin” oraz „Październik”, był nie tylko wielkim reżyserem, ale także zadeklarowanym komunistą. Jako taki, marzył o rewolucji artystycznej, która, nieskrępowana żadnymi ograniczeniami, miał stanowić integralny element rewolucji społecznej. Jego nadzieje okazały się jednak płonne. Pomimo wielu wspaniałych osiągnięć doznał bowiem wielu krzywd i upokorzeń ze strony aparatu stalinowskiej biurokracji, która na wszystkich płaszczyznach odeszła od idei jakiejkolwiek rewolucji czy rewolucyjności. W życiorysie Eisensteina, jak w pryzmacie skupił się dramat rozbudzonych nadziei europejskiej lewicowej inteligencji, zmiażdżonych przez stalinowską dyktaturę.
Czytaj dalej »

Krytycy, filmowcy i farmazony

Polską krytykę filmową charakteryzuje intelektualny bezwład identyczny jak ten nękający polskich filmowców. Te dwie grupy, na co dzień nawzajem na siebie narzekające, a nawet drące koty, pod tym względem doskonale do siebie pasują.

Wiesław Stanowski, uważający się chyba za dziennikarza lewicowego, skoro pisał dla „Przeglądu” w tymże tygodniku opublikował swoje refleksje na temat kondycji polskiego kina, zatytułowane „Nałóg smutku” (nr 40, 8 października 2006). Zdaniem autora nasze kino od lat nastu „specjalizuje się w skrajnie ponurych filmach na tematy społeczne” które na dodatek zgłaszamy jako kandydatów do Oscara, jak to się właśnie stało ze Sławomira Fabickiego filmem „Z odzysku”. Tymczasem powinniśmy, zdaniem autora, nie tylko przestać je zgłaszać do nagród, ale nawet kręcić, bo przecież aż tak źle u nas wcale nie jest. Zamiast „snuć ponure opowieści” ze zrujnowanego przez transformację Dolnego Śląska powinniśmy po amerykańsku każdy nasz filmowy poranek rozpoczynać od „Wstawaj i walcz!”. Wtedy zaczniemy dostawać Oscary. Jeżeli taki mamy stan umysłów na lewicy, to nie ma się co dziwić, że do władzy doszli Kaczyńscy.
Czytaj dalej »

Homo serialus

„Musisz wiedzieć, że w tym wszystkim chodzi o seks” – od takiego zdania zaczyna się amerykańska wersja serialu „Queer as Folk”. Owszem, niewątpliwie w tym wszystkim chodzi o seks, ale jeszcze bardziej o reprezentację. Seriale telewizyjne są dzisiaj lustereczkiem, w którym szukamy swojego odbicia. Kto go tam nie znajdzie, ma dojmujące poczucie nieistnienia. Geje mieli je długo, bo jeśli już znajdowali swój obraz na małym ekranie, to był on z reguły uproszczony albo rozmyty. A ponieważ jednocześnie stawali się coraz bardziej widoczni w zachodnich społeczeństwach, musiał przyjść dzień, w którym usunęli sprzed lustra to wszystko, co ich zasłaniało.
Czytaj dalej »

Reklamoseksizm a prostytucja

Podczas gdy nasze społeczeństwo uważa prostytucję za szczyt moralnego i socjalnego upadku, w reklamie panuje powszechnie wyidealizowany wizerunek prostytucji. Reklamy pobudzają seksualną wyobraźnię u mężczyzn, dla kobiet zaś stanowią identyfikacyjny wzorzec kobiecości, utożsamianej wyłącznie z byciem przedmiotem seksualnym.

Gdy przejeżdżamy nocą ulicami wielkich miast, często widzimy młode i szczupłe kobiety, mniej lub bardziej rozebrane, spoglądające na przechodniów z uwodzicielskim wyrazem na twarzy. Czyżby były to osoby uprawiające prostytucję, by przeżyć? Nie: są to olbrzymie, oświetlone plakaty umieszczane na ścianach budynków lub na przystankach autobusowych. W kontekście wielkiego miasta nocą, te rozmiarów człowieka zdjęcia powodują natychmiastowe skojarzenie. Afisze te uważamy za specyficzne społeczne zjawisko: „reklamoseksizm”[1]. Pod to pojęcie możemy podciągnąć wszystkie wizerunki w przestrzeni publicznej, wykorzystujące seksistowskie stereotypy męskości i kobiecości lub wyższości orientacji heteroseksualnej nad innymi orientacjami. Ponadto istnieje ścisły związek między tymi wizerunkami handlowymi a prostytucją, nie tylko jeśli chodzi o ich umiejscowienie w przestrzeni miejskiej, ale także w sferze przekazywanych treści.
Czytaj dalej »

Manifest

Naszym celem jest zapewnienie dostępu do ciekawych oraz unikatowych filmów wszystkim zainteresowanym. Strona ma charakter niekomercyjny i nie pobieramy od nikogo żadnych opłat. Wychodzimy naprzeciw zapotrzebowaniom, ponieważ obecnie panuje deficyt stron internetowych z ciekawymi filmami.

Mimo likwidacji Urzędu Kontroli Publikacji i Widowisk w 1989 roku w Polsce nadal dochodzi do ograniczania swobód obywatelskich w zakresie wolności wyrażania poglądów i twórczości artystycznej. Zmieniła się forma: miejsce oficjalnej cenzury prewencyjnej zajęła nieoficjalna cenzura represyjna, posługująca się naciskiem ekonomicznym, prawnym lub administracyjnym do tłumienia, zatrzymywania eliminowania tych dzieł sztuki i wypowiedzi, które nie są zgodne z ideologią polityczną, normami obyczajowymi, doktrynami religijnymi bądź polityką korporacyjną.

Korzystamy z wolności korzystania z dóbr kultury, które są prawem człowieka zapisanym w Powszechnej Deklaracji: "Każdy człowiek ma prawo do swobodnego uczestniczenia w życiu kulturalnym swojej społeczności, do korzystania ze zdobyczy kultury, do uczestniczenia w postępie nauki i do korzystania z jej dobrodziejstw".